czwartek, 3 kwietnia 2014

SUV czy to ma sens? Na pewno Nie!

          Teraz panuje moda na SUV'y, które są do wszystkiego i do niczego. Nie ogarniam tego fenomenu, kiedyś kupowałeś kombi lub terenówkę jeśli miałeś dużą rodzinę albo ten typ aut ci się po prostu podobał. A jeśli chciałeś mieć coś sportowego to kupowałeś szybkie cabrio, GT, hot hatcha lub auto super sportowe. W dzisiejszym świecie kupujesz SUV'a z potężnym silnikiem, który łączy terenówkę z szybkim autem. Niestety się rozczarujesz, bo w trudny teren nie wjedziesz, a na torze dostaniesz zawału bo auto będzie się mocno przechylać. Powiecie Range Rover Sport, fakt w terenie radzi sobie znakomicie, natomiast na torze będziecie wolniejsi niż hot hatch. Nie będę już krytykował tych obrzydliwych SUV'ów typu Mazda CX5 i Nissan Kyszkysz(Qashqai), bo powodują u mnie odruch wymiotny. Jednak dość marudzenia spróbuje pokazać ładne, solidne SUV'y i inne pomysły na rozwiązanie tego problemu.

          Pierwszym piekielnie mocnym autem tego segmentu jest auto spod ciemnej gwiazdy. Oczywiście chodzi o Mercedesa GLA 45 AMG. Powiem szczerze, że seryjne GLA mnie nie przekonało dlatego my skupimy się na tej wścieklej wersji, AMG to inny świat. GLA nie jest do końca prawdziwym mercedesem, bo nie ma napędu na tył i jest z dziwnego segmentu z tytułu już wiecie jakiego. Cywilne GLA to nic specjalnego, ale wersja AMG to zupełnie inna bajka, wręcz poezja. Porównajmy to do jedzenia, GLA to zwykły hamburger, natomiast GLA 45 AMG to hamburger z siekanej wołowiny, z podwójnym serem, z dodatkiem żurawiny i doprawiony ostrym sosem z papryczek habanero. Nie będę się rozpisywał o magii AMG, ponieważ niejednokrotnie już o tym pisałem. Ma dwulitrowy silnik o mocy 360 koni mechanicznych i napęd na 4 koła 4Matic. Dzięki temu do setki rozpędzamy się w 4,8 sekundy i mamy do dyspozycji prędkość maksymalną ograniczoną do 250 km/h. Ten mały potwór, gdy natknie się na żwir zmienia się w demona. Koła przeorają pole żwiru lub kukurydzy wznosząc za sobą tumany kurzu. W końcu ktoś zrozumiał, że manualna skrzynia biegów psuje radość z jazdy. Nie rozumiem tych purystów, którzy narzekają że nie mogą zmieniać biegów tą ,,wajchą'' i pedałem, ja wolałbym mieć automata. Automat pozwala na odbieranie jazdy w pełni bez zakłóceń, skupiając się na prędkości, krajobrazie i towarzyszce na fotelu pasażera. Niestety GLA 45 AMG nie jest bez wad  auto nie ma zawieszenia adaptacyjnego przez co lubi sobie podskakiwać, ale największą wadą jest cena ponad 290 000 złotych za full opcję z pakietem Edition 1, dachem panoramicznym, audio Harman Kardon, sportowym wydechem, sportowym zawieszeniem i kilkoma gadżetami. Nie wiem po co tyle wydawać skoro A 45 AMG w podobnej opcji, bez tych ciężkich komputerowych systemów bezpieczeństwa kosztuje 247 652 złotych  zobaczcie tą różnicę ba nawet przyspieszenie skraca się do 4,6 sekundy, w zakrętach jest jeszcze lepiej, jest niższa i zwrotniejsza, więc SUV/Crossover nie ma sensu. Powiem wam tak, A 45 AMG jest jak piękna dziewczyna o mega wyrazistej urodzie, zarazem słodka i wyuzdana, ciągle napalona, szalona i gotowa na przygodę, a GLA 45 AMG to jej siostra, która już taka ładna nie jest, dodatkowo jest trochę nudna i sztywna, szału nie ma, nie twierdzę że GLA 45 AMG jest brzysze i wolniejsze, jest ładnym samochodem, ale A 45 AMG jest bardziej agresywne i bajeranckie. Wniosek? SUV'y są nudne, tak naprawdę, pragniesz tej bardziej hardcorowej siostry, która pokaże ci co to prawdziwa zabawa bez granic. Wynik? SUV vs. Inne auto 0:1. A ryk A 45 AMG jadącej na maksa nadaje mu charakteru rajdówki grupy B, spod której kół leci żwir gdy bokiem pokonuje wiraż, a przechodnie biją brawo. Wynik to 0:2 za sam wygląd z komiksu rodem z Batmana. Czas na kontrkandydata pochodzącego również  z Niemiec. Ale najpierw fotki zacnego A 45 AMG.

          Wiem, że ten kandydat gra w zupełnie innej lidze, ale też jest SUV'em. Chodzi o Porsche Macan Turbo. Cayenne drugiej generacji mnie, w ogóle mnie nie porwał, bo jest zbyt okrągły i napompowany, a jego właściciel to zniewieściały Pan po 40 w kaszmirowym szaliku. Ale w końcu ktoś w Porsche zmądrzał i przeszedł na ciemną stronę mocy. Macan Turbo jest trochę większy niż GLA, ale też ładniejszy. Wygląda jak Cayenne skrzyżowany z Caymanem i 918 Spyder. Wygląda bojowo i agresywnie. Ale najciekawsze są osiągi tego pięknego auta pod maską kryje się nowy silnik 3.6 V6 biturbo rozwijający 400 KM dzięki temu przyspieszymy do setki w tym samym czasie co GLA 45 AMG, ale pokonamy go jeśli chodzi o prędkość maksymalną, a wynosi ona 266 km/h, brzmienie tego silnika jest genialne ta chrypa i ryk silnika V6 to czysta perwersja. A skrzynia biegów to legendarne PDK. A z pakietem Sport Chrono do setki rozpędzi się w 4,6 sekundy, a więc dokładnie tak szybko jak A 45 AMG.  Wszystko wydaje się być idealne, design niczym Rzekotka Czerwonooka połączona z tygrysem, czyli sportowe emocje i elegancja, osiągi na poziomie ostrego hot-hatcha i obszerne wnętrze. Niestety cena jest znacznie wyższa 334 000 złotych, za Porsche na platformie z Q5, wiem że Porsche ostro pozmieniało te zawieszenie, a wygląd karoserii to już arcydzieło sztuki nowoczesnej, ale ta cena jest dosyć wysoka,  pomimo tego Macan to najpiękniejszy SUV'a na świecie, jest to duży komplement biorąc pod uwagę, że mówię to ja fan Mercedesa. Wynik to 2::2. Tak naprawdę to Macan dostałby jeden punkt, ale po obejrzeniu filmiku Porsche gdzie, to auto buszuje po wydmach w Dubaju, zdecydowałem że dostanie 2 punkty. Zaraz ogłoszę swój werdykt i spróbuję znaleźć rozwiązanie tej patowej sytuacji. Najpierw zobaczcie kilka fotek Macana.


           Po długim rozmyślaniu doszedłem do wniosku, że w porównaniu dwóch SUV'ów, wygra hot-hatch, A 45 AMG to mój faworyt od początku do końca. Ryk tego czterocylindrowego doładowanego silnika ręcznie zbudowanego w AMG budzi we mnie dziecko zafascynowane takimi legendami jak Lancia Delta Integrale HF, Ford RS200, Audi Sport Quattro czy Mercedes CLK GTR, dźwięki tych legend to akustyczna pornografia. Wartość ceny do osiągów też jest przyzwoita. Design mega bajer szczególnie w pakiecie stylizacyjnym Edition 1. I mając pieniądze na Macana Trubo kupiłbym A 45 AMG i Mercedesa SL(R129), a resztę wydałbym na paliwo. Macana nie wykluczam, bo niektórzy chcą auto bardziej dystyngowane, a A 45 AMG wygląda na łobuza w hip hopowych ciuchach. Natomiast w garażu marzeń obok A 45 AMG stałoby Ducati Diavel AMG. A jeśli macie inne zdanie, ja obstaję przy swoim. A dla ekologów mam jedno zdanie kupcie sobie Tico, zamontujcie w nim gaz i baterie z Priusa. Nara! Pozdro!

P.S. Żeby wprowadzić wiosenny klimat i poprawić wam humory to zamieszczam zdjęcie Kate Upton na plaży. 
Źródła zdjęć to: Konfigurator Mercedesa, Konfigurator Porsche, Pinterest, Sports Illustrated i materiały prasowe.



środa, 12 lutego 2014

S jak super...

          Cały czas zachwycam się najnowszą klasą S. Tu nie chodzi o samo auto, ale o markę, prestiż i tradycję. Zacznijmy od genezy mojej fascynacji Mercedesami. Wszystko zaczęło się od Mercedesa W124 w limuzynie z silnikiem o mocy 220 koni mechanicznych, kolejną ciekawostką w tym Mercedesie była ręczna skrzynia biegów firmy McLaren, było to ciekawe bo pierwszy bieg wrzucało się odwrotnie, jak w normalnych autach wsteczny. Było to jedyne auto, które paliło gumę na wstecznym. Potem podziwiałem najnowsze Mercedesy. Aż zobaczyłem klasę S W221, która zawładnęła moim umysłem, ktokolwiek się mnie pytał o auto marzeń odpowiadałem S 65 AMG, ten silnik V12, napęd na tył i te brzmienie. I w tamtym roku świat ujrzała klasa S W222, podziwiałem je na zeszłorocznych targach IAA we Frankfurcie, wszedłem na stoisko Mercedesa pomimo tłoku i wysokiej temperatury, Jak zwykle Mercedes przebił samego siebie, pokazując nawet koncept klasy S Coupe. Całe stoisko było jednym z największych na całych targach, to pokazuje potęgę tej marki. Wychodząc ze stoiska widok umiliła mi piękna kobieta w panterce. Mercedes samą historią wyróżnia się na tle innych producentów. Mercedes to styl życia pokazujący, że można mieć szybkie auto nie rezygnując z wygody, ta marka łączy pozornie ambiwalentne światy nie tracąc przy tym charakteru. Wsiadając do Ferrari musisz się nagimnastykować, złamać kręgosłup i zgiąć się niczym harmonijka, a do S klasy w wersji AMG wsiadasz jak na kanapę, a do tego auto cię wymasuje i ukoi twoje nerwy ostrym brzmieniem AC/DC lub bassami z remixu Snoop Dogg'a i David'a Guetta pod tytułem Sweat, a to wszystko dzięki genialnemu systemowi audio Burmester High-End 3D-Surround. Zastanawiałem się kiedyś kim jest kierowca Mercedesa S 65 AMG, nie doszedłem do żadnych nowych wniosków, więc spojrzałem na siebie i zrozumiałem, że ten kto kupuje to auto jest indywidualistą, nie obchodzi go zdanie innych, do tego jest arogancki do tego stopnia, że najchętniej nad wydechem nakleiłby napis ,,LOUDER THAN YOUR MUM LAST NIGHT'', jest też impulsywny i po prostu kolokwialnie lubi zapierdalać. Ja na przykład mógłbym mieszkać w klasie S, jest opcjonalna lodówka na szampana i kawior, bo resztę zjesz na mieście, dzięki panoramicznemu dachowi, możesz zasypiać licząc gwiazdy. Za każdym razem nowe miejsce, niestety są rzeczy których tam nie zrobisz, chyba że zjedziesz na stację benzynową. Recepta na kryzys sprzedaj wszystko, weź kilka milionów euro kredytu i uciekaj do Saint-Tropez. Nikt cię nie znajdzie nawet FBI, o ile nie będziesz korzystał z internetu ani kart kredytowych. Ja proponuję jeszcze wygodniejsze rozwiązanie kup najnowszą V klasę, przyczepę i S klasę. W V klasie możesz spać, wsadź tam sobie łóżko wodne, telewizor i konsolę, całym zestawem staniesz na polu campingowym, jeśli będziesz chciał jechać na plażę, zjeżdżasz ,,eską '' z przyczepy i zadajesz szyku lepiej niż w jakimś buggy. Teraz Mercedes pokazał oficjalne zdjęcia S klasy Coupe, oficjalnie nie ma już CL'a, a powiem więcej krążą plotki o Cabrio. Auto jest naprawdę ładne choć tył jest dosyć brzydki, ja wolałbym ten z limuzyny. Środek jest prawie taki sam jak w standardzie, jedyne co jest inne to kierownica trójramienna. Oczywiście miejsca w środku jest trochę mniej. Dodatkowo dla szpanerów kryształki Swarovski w przednich reflektorach, a dokładnie 47 kryształków. Kolejną nowością jest inaczej skonfigurowany system Magic Body Control, tak żeby lepiej pokonywać zakręty, niczym kurczak z reklamy właśnie tego systemu. Auto jest dla singli lub szpanerów, którzy nie chcą mieć limuzyny, a luksusowe Coupe. Na razie to Coupe będzie dostępne tylko z jednym silnikiem 455-konnym V8 o pojemności 4.7 litra.  Podobają mi się stare CL'e, ale i tak wolę standardową ,,eskę''. Nowa S Coupe jest urodziwym autem, ale designem nie dorównuje limuzynie. Szczerze powiem że im dłużej patrzę na to Coupe tym mniej mi się podoba, choć wiem że znajdzie swoich amatorów ja jako ortodoksyjny fan Mercedesa wolę klasyczną limuzynę, a do tego wolałbym dokupić ,,starego'' i poczciwego 500 SEC. Może wersja AMG będzie ładniejsza, ale ja czekam na ,,eskę'' jako czterodrzwiowe Cabrio, tylko Mercedesie proszę dajcie tam ładniejszy tył, bo przepraszam, ale na ten tył z Coupe nie mogę patrzeć, jest podobny do Laguny Coupe. Uwielbiam Mercedesy, ale tym tyłem przegięliście. Dosyć o tym tyle. Wróćmy do czterodrzwiowego Cabrio, było by w sam raz na festiwal w Cannes lub letni podryw. Cabrio jest jak kobieta w bikini, a kobieta tak urodziwa jak ,,eska'' powinna wyglądać w bikini obłędnie, sorry za te porównania do kobiet, ale i samochody i kobiety są fascynujące. To co S klasa Coupe jest dla dilerów kokainy, a Limuzyna dla prawdziwych fanów Mercedesa? Chyba to prawda i na tym zakończymy temat. Mi pozostaje czekać na najnowsze wydanie S 65 AMG. Żeby ci o wrażliwych oczach mogli przeżyć widok tego tyłu, ostatni obrazek powinien ukoić ich obolałe oczy :) Niech moc będzie z wami! Pozdro!
P.S. A propos ostatniego obrazka na nim powinien być wzorowany tył S klasy Cabrio i Coupe. A i jest też lekiem na zimową pogodę.

Źródło obrazków: Autokrata, strona www Mercedesa i Pinterest.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Droga Izbo Lordów, przyznaję się że hybrydy mogą być jednak zacne...

          Ostatnio mało samochodów mnie zaskakuje, ale auto z dzisiejszego posta zaskoczyło mnie stylem i agresywnymi osiągami. Na naszych oczach bieg motoryzacji się zmienia w całkowicie innym kierunku. Jeszcze kilka lat temu zarzekałbym się, że takie coś to czysta fikcja. Ale dzięki temu auta są coraz szybsze i lepsze, niestety ceny tych mega zaawansowanych aut są kosmiczne pomimo tego ja jako motoryzacyjny freak ślinię się na ich widok. Ta perwersyjna ilość koni mechanicznych i technologii doprowadza do palpitacji serca. Jest to po prostu motoryzacyjna pornografia. Koniec zachwytu czas na recenzję.

          Będzie to kolejna szybka hybryda. Nie będzie to Ferrari LaFerrari, bo jeszcze go nie ma, a poza tym ostatnio nie mam serca dla Ferrari, bo nie robi już tak przełomowych aut. Teraz czas na angielskie auto. McLaren P1. Najpierw garść danych P1 ma silnik V8 biturbo o pojemności 3,8 litra, a do tego silnik elektryczny. Cały układ elektryczno spalinowy ma moc 916 koni mechanicznych. Tą moc poczujemy od samego startu, po kick down, a kończąc na szarży po autostradzie. Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,8 s, całkiem dobry wynik. Natomiast od 0 do 200 km/h, przyspieszymy w 6,8 sekundy, od 0 do 300 km/h w 16,5 sekundy są to iście demoniczne osiągi miażdżące McLarena F1. Auto ma elektronicznie zablokowaną prędkość do 350 km/h, ale moim zdaniem po odblokowaniu można by pojechać z prędkością 400 km/h. Skrzynia biegów ma różne tryby, ale te dwa ostatnie to już sztuczki Mefistofelesa Race i Boost. Wdepniesz gaz i lądujesz w innym świecie. A boost to jest trochę dziwny tryb 150 koni znika, ale pojawia się kiedy potrzebujesz tej mocy, jeśli chcesz pokazać swojej dziewczynie co to jest prawdziwy hardcore, to w tym trybie wystarczy że wciśniesz gaz do oporu, gwarantuje ci, że spadną z niej wszystkie ciuchy. Przypominam, że to auto ma napęd na tył w przeciwieństwie do głównego konkurenta Porsche 918 Spyder, dzięki temu można jeździć ciągłym driftem niczym Ken Block dymiąc na złość ekologom. Aerodynamika w P1 to  czysta magia, to auto wpasowuje się do sytuację niczym tygrys na polowaniu. Konstrukcja auta to już wyższa szkoła jazdy. Powiecie Veyron lepszy, niestety jest cięższy od P1, co przekłada się na zachowanie auta jadącego po torze. Wygląd auta to już czysty kosmos, znaczek McLarena w niezliczonych miejscach, aż się dziwię że te logo może być tak uniwersalne. Te obłości, ten rekini uśmiech z przodu, a ten tył z ledowymi światłami zasługuje na oskara. To auto to Mila Kunis na kołach, też ma egzotyczny i sugestywny wygląd, ten design jest jedyny w swoim rodzaju i sprawia, że 918 Spyder i LaFerrari stają się nudne. Piękne auto. A co ja myślę o osiągach tej fury? Wszystkie ekstremalne auta, które znacie nie przygotują was na to co zgotuje wam P1. Będziecie potrzebowali okularów przeciwsłonecznych, żeby gałki oczne zostały na swoim miejscu. Wciskając gaz spodziewajcie się potężnego kopa mocy. To auto robi wokół siebie sporo szumu, jest pełne dramatyzmu i pokazuje, że nie ma z nim żartów. Cena tego auta to 4 000 000 złotych, a do tego będzie ich ponad trzysta, powiem szczerze dałbym tyle za to auto, bo warto. Jest to kolejne fura, którą bym kupił bez zastanowienia. Dla mnie to kolejny zacny rozdział w motoryzacji. Królestwo za P1!

          Czas zadać sobie pytanie czy w twoim garażu chciałbyś mieć P1? Powiem tak, najchętniej kupiłbym garaż nad jeziorem Como i zakupił do niego hurtem McLarena P1, Mercedesa S 65 AMG W221 i W222, Jaguara F-Type V8 S, Rolls Royce'a Wraith, Alfę Romeo 4C, Mustanga GT500 Eleanor z 1967 roku, Mercedesa SLS Black Series, Porsche 918 Spyder, Mercedesa G 65 AMG, Mercedesa C 63 AMG Black Series, Mercedesa G 63 AMG 6x6, Lancię Delta Integrale HF i Brabusa E 63 AMG 4Matic S. I zamieszkałbym w tym garażu podziwiając widoki, piłbym sobie drinki, podrywał dziewczyny, a po wytrzeźwieniu jeździłbym moją flotą. Idealne życie. Wracając do P1 jest to auto dla hardcorowych kierowców, dla których liczą się emocje, a potem osiągi. Dla mnie to arcydzieło inżynierii, którego jeden egzemplarz powinien stać w Luwrze jako pokaz możliwości branży motoryzacyjnej. To by było na tyle jadę nad Como. Pozdro!
P.S. P1 najlepiej wygląda w ciemnym fiolecie, w cieniu jest czarny, a w słońcu fioletowy.

Źródło fotek: Autokult, Top Gear, Pinterest i materiały prasowe.

czwartek, 23 stycznia 2014

4 miliony powodów!

          Wiecie, że nienawidzę hybryd, aut elektrycznych i ekologi, ale to auto jest oszałamiające po prostu brak mi słów. Wielu już pisało o tym aucie. Ja postaram się opisać je ciekawiej, w nietuzinkowy sposób.

          Zobaczyłem to auto na zeszłorocznych targach samochodowych we Frankfurcie i powiem szczerze nie umiałem oderwać od niego wzroku. Przez następne kilka minut gapiłem się na linie tego auta jak małe dziecko przed sklepem z cukierkami. I te dane techniczne. To wszystko się składa na unikatową całość. Dobra dość tajemnic chodzi o Porsche 918 Spyder. Zdjęcia nie pokazują w pełni urody tego samochodu. Te obłości, krzywizny, ostre linie, spojlery, felgi, a dodatkowym smaczkiem są rury wydechowe zamontowane tak jakby za zagłówkami z tyłu. Przednie lampy z 4 dużymi, świecącymi punkcikami, a tylne cienkie, a zarazem wyraziste. 918 Spyder to samochodowy odpowiednik Emily Ratajkowski. Auto jak i Emily mają niespotykaną urodę, która zachwyca i jest rzadko spotykana. Z tyłu oraz boku naszego 918  widzimy charakterystyczną linię bioder. Sugestywny kształt kuszący od pierwszego widzenia prowokuje do szaleństwa. Temu Porsche nie odmówisz, to jest tak jakby cię Emily poprosiła o wtarcie kremu do opalania. Odmówiłbyś? Ja na pewno nie. Same osiągi i technologia skłaniają do łamania zasad. Wyścigowy silnik V8 o pojemności 4593 cm3 ma  608 koni mechanicznych, a dopingują go dwa motory elektryczne. Tylny ma 129 koni, a przedni 156 koni do wyrównania masy są w ten sposób zamontowane. Dodając te wszystkie moce, wychodzi nam 887 piekielnych koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy wahający się od 917 do 1280 niutonometrów, skrzynia biegów to słynna siedmiobiegowa PDK. Do tego napęd na cztery koła, bez wału łączącego przednią oś z tylną. Zajebistym gadżetem jest obrotowe pokrętło przy kierownicy, którym wybieramy tryb pracy samochodu. E jazda tylko na prądzie(powinno się nazywać N jak nudy), H napęd hybrydowy, silnik spalinowy wkracza do akcji gdy jest potrzebny, S sportowa jazda z ciągle włączonym silnikiem V8. Tryb R jak Race. A po wciśnięciu czerwonego guzika wyglądającego jak spust broni w myśliwcu uruchamia się Hot Lap pełna moc z trzech silników trafia na drogę hell yeah! Ryk V8 jest upajający, jak ostry kawałek metalowej grupy Rammstein pełen ogień i dźwięk z piekła rodem. Osiągi od 0 do 100 km/h w 2,6 sekundy, prędkość maksymalna wynosi 345 km/h. Żeby zaszpanować do dwóch paczek rozpędzi się w 7,3 sekundy. Jest zacnie. Masa 1700 kg nie nastawia na sportowe emocje, ale gwarantuje wam to auto ma demoniczne osiągi i lubi szybko jeździć, prowokuje do tego, gdy wdepniesz gaz wgniecie cię w fotel, więc starzy szpanerzy wylądują na geriatrii, wylecą im sztuczne szczęki i stanie im serce. W rękach hardcorowego kierowcy zamienia się w torpedę, z klimą, airbagami, genialnym systemem audio Burmester, i ze zdejmowanym dwu częściowym dachem. A dodatkowo jeśli jakaś fajna laska jest świrnięta na punkcie ekologii i mieszka w ekologicznym mieście, możesz podjechać po nią udając, że masz elektro auto pod warunkiem, że nie zaplanujesz dłuższej przejażdżki niż 30 km. Wady? Są dwie cena, wynosi ona   4 000 000 złotych i limitowana ilość sztuk, będzie ich uwaga nowość 918 . Ale powiem tak, auto jest warte każdych pieniędzy tak samo jak Mercedes klasy S.

          To auto pomimo tak dużej mocy jest idealne do jazdy na co dzień, jest dosyć wygodne i luksusowe, a gdy zjedziesz na tor i wciśniesz magiczny guzik Hot Lap, auto zamieni się w torową zabawkę, i to taką zabawkę, z której nie będziesz chciał wyjść. Podejrzewam, że 918 na torze będzie  szybsza niż Veyron. Dla kogo to auto? Dla mnie i dla ludzi uzależnionych od adrenaliny tudzież prędkości. Nie wiem jak wy, ale to auto przemawia do mnie bardziej niż Ferrari LaFerrari i McLaren P1, choć P1 też jest kuszący. Jednak te   4 000 000 złotych, to dosyć dużo, ale gdybym miał te kilka milionów to bym kupił go od razu, bez zastanowienia, to jest najlepsze Porsche w historii i gwarantuje mu murowany sukces. I bardzo dobrze, że inżynierowie nie chcieli zrobić następcy Carrery GT. Nie wiem, czy można zrobić coś jeszcze lepszego niż 918 Spyder, pewnie za jakiś czas zachwycać się będziemy jeszcze szybszym autem. Kolejną ciekawą rzeczą jest rzekome spalanie wynoszące 3 litry na 100 kilometrów, dobry żart kto opanuje się przed jazdą pełnym ogniem? Więc jest to teoretyczne spalanie :) Ach te 918 Spyder... Oceńcie to auto sami, bo nie każdemu podoba się tego typu samochód, a ja Życzę wam szerokiej drogi! Pozdro!

P.S. Ostatnie zdjęcie to podsumowanie całego tekstu :)

Źródło zdjęć: Pinterest i materiały prasowe.